Naraz usyszaem gwatowne otwarcie drzwi i szuranie po pododze. Siedziaem za przepierzeniem i nic nie mogem zobaczy. Syszaem tylko, jak kobiety mwiy: Taka tu sprawiedliwo? Sprawiedliwoci nie ma! Podskoczyem do drzwi, ale stan w nich jaki mczyzna, tyem do mnie, i nie mogem nic dojrze. Wsadziem wic gow w okienko, jest tam takie dla przyjmowania interesantw. 